Rola sportu w formacji LSO

0

Prezesami ministrantów zostają Ci, którzy odnoszą sukcesy naukowe w szkole, a także Ci, którzy nie mają wielkich ambicji związanych z nauką. Podobnie sprawa ma się z umiłowaniem sportu. Jedni prezesi spełniają się na boisku, inni boją się dotykać piłki.

W formacji liturgicznej służby ołtarza, ale także innych grup młodzieżowych, ważną rolę odgrywa sport. Wspólna gra w piłkę doskonale integruje wspólnotę, uczy ją ducha walki i wzajemnej współpracy. Na boisku bowiem nie można grać samemu, bo przegrywa się w punktach, ale także w relacji z drugimi, którzy to szybko zauważają. Dlatego warto oprócz spotkań w salkach, proponować ministrantom wspólną rywalizację na boisku. W niektórych parafiach spotkania ministrantów odbywają się w sobotę, a zaraz po nich, ministranci wspólnie idą grać w piłkę. Uważam, że jest to doskonała propozycja dla wszystkich.

Okazuje się bowiem, że boisko jest obiektem rozważań artystów, intelektualistów i psychologów, którzy widzą w nim doskonałą metaforę określającą ludzi – graczy. Płaszczyzna boiska sportowego staje się więc czymś, co umożliwia weryfikację prawdziwych ludzkich zachowań w różnych, często trudnych i nieprzewidywalnych okolicznościach. Przykładowa gra w piłkę nożną jest właśnie takim sprawdzianem stylu bycia graczy. Wynika z tego, że grając w piłkę nożną, jak również w inne sporty drużynowe, można poznać swoich kolegów poprzez ich zachowanie na meczu.

Jedni wolą gry bardziej nastawionej na defensywę, lubią grać w obronie i osłaniać bramkę drużyny. Nie są odrzuceni od zespołu, ale pełnią bardzo ważną rolę, mimo że są jakby bardziej od reszty wycofani z gry.
W każdej drużynie są także tacy, którzy preferują ofensywę. Ich rola także jest kluczowa, ponieważ bez nich nigdy zespół nie zdobędzie punktu.

Czasami jednak można zaobserwować, że na przykład napastnik gra zbyt defensywnie, za słabo atakuje przeciwnika, niepewnie trzyma piłkę przy nodze i zamiast strzelić w stronę bramki woli umożliwić to komuś innemu. Taki styl gry charakteryzuje osobę niepewną siebie, może nawet nieśmiałą, która nie lubi stawać w centrum.

Z kolei nieraz widzimy gracza, który jest aż nazbyt aktywny w meczu, napędza drużynę do walki i na okrągło jest przy piłce. Nic w tym niewłaściwego dopóki nie gra zbyt agresywnie. Taki gracz może okazać się za bardzo pewny siebie także w zwykłych relacjach poza boiskiem.

W grze można z łatwością zaobserwować także inne zachowania zawodników, które mogą określać ich styl bycia.

Warto zauważyć, że sporty drużynowe ułatwiają także znalezienie dobrego lidera. Nie mam na myśli tylko kapitana drużyny, ale równocześnie osobę, która cechuje się odpowiednimi właściwościami przewodnika. Wynika z tego, że obserwując grę w piłkę nożną można zauważyć kolegów, którzy nadają się na pełnienie różnych, określonych funkcji we wspólnocie ministranckiej.

Co jednak, gdy opiekun LSO nie ma zapału do sportu, a piłka go parzy? Dobrze, by się przełamał. Ministranci chcą, by ten, który jest ich liderem, był z nimi nie tylko w kościele, ale także w miejscach ich codziennego przebywania tj. także na boisku sportowym.

Sport wzywa do odpowiedniego podziału ról, do treningu, wytrwałości i współpracy.

Share.

Komentarze wyłączone. Zapraszamy na Forum!